wtorek, 2 lipca 2013

17. Don't think they know.



                  Obudziłam się o poranku, gdy promienie słoneczne odbijały się od mojej twarzy. Kołdra leżała obok rozwalona po całym łóżku, ponieważ było zbyt gorąco, aby pod nią spać. Odwróciłam się w drugą stronę gdzie mój wzrok napotkał Justina wtulonego w ogromną brązową poduszkę. Uśmiechnęłam się szeroko widząc go wyglądającego jak anioł. Wyszłam powoli z łóżka i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki chłodny prysznic a gdy skończyłam go, owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem. Podczas zastanawiania się, od czego mam zacząć oraz patrzenia się tępo w lustro usłyszałam głośny huk dobiegający z mojego pokoju. Wybiegłam szybko z łazienki.
- Boże Justin – parsknęłam śmiechem przykładając dłoń do ust. Przyglądałam się blondynowi, który aktualnie leżał na podłodze tuż obok łóżka cały zawinięty w prześcieradło. Chłopak przesłał mi zaspane, zdezorientowane spojrzenie. Przetarł oczy, po czym podniósł się z paneli i podszedł do mnie. W sekundzie na jego twarzy pojawił się cwany uśmieszek jakby przed chwilą w ogóle nie spał. Poczułam jak jego masywne ramiona obejmują mnie w pasie.
- Uważaj, bo jeszcze przez przypadek spadnie ci ten ręcznik – mruknął mi do ucha jednocześnie śmiejąc się cicho. Przewróciłam oczami dopiero wtedy zdając sobie sprawę, że przybiegłam do pokoju mając jedynie na sobie bawełniany ręcznik. Mentalnie uderzyłam się w twarz. – Wyglądasz seksownie.
- Daruj sobie - rzuciłam wyrywając się z jego uścisku. Chciałam jak najszybciej wrócić do łazienki, aby ubrać się, ponieważ czułam się strasznie niekomfortowo. Nie zdążyłam jednak nawet się ruszyć, ponieważ Justin chwycił mój nadgarstek.
- Hej, przepraszam – powiedział cicho, przyciągając mnie do siebie. – Może pójdziemy na plażę? – zaproponował zmieniając temat. Uśmiechnęłam się i wtuliłam lekko w niego.
- Możemy pójść, trzeba nadrobić poprzedni raz, gdy ledwo przyszliśmy już musieliśmy wracać – odpowiedziałam czując jak jego klatka piersiowa unosi się lekko, gdy zaśmiał się.
- Jesteś strasznie urocza, wiesz? – stwierdził. Pokiwałam głową przecząco, po czym nim się obejrzał uciekłam do łazienki. Nie zwracając uwagi na pukania Justina ubrałam się szybko w krótkie szorty i luźny top. Po chwili wyszłam na zewnątrz.
- Bieber! – krzyknęłam widząc, że blondyn położył się z powrotem do łóżka i nawet nie podniósł pościeli, którą wcześniej zrzucił. – Zaraz pójdę na plażę sama i jacyś uroczy faceci będą mogli gapić się na mnie w bikini.
- Tylko spróbowałby któryś na Ciebie spojrzeć i miałby do czynienia ze mną – powiedział siadając na łóżku. Muszę przyznać, że jego ogromny uśmiech, rozczochrane włosy i naga klatka piersiowa, o poranku prezentowały się razem wręcz idealnie.
- Niestety nie dasz rady mnie ochronić, ponieważ ja już wychodzę a ty nadal leżysz roznegliżowany w moim łóżku – stwierdziłam śmiejąc się, on za to uśmiechnął się cwanie.
- Podoba ci się to, co? – uznał poruszając brwiami w zabawny sposób. Mój chłopak jest zdecydowanie zbyt pewny siebie.

- Od kiedy ty jesteś takim miłym dżentelmenem? – zapytałam Justina śmiejąc się. Właśnie ruszyliśmy w kierunku plaży. Za oknem świeciło słońce, pogoda była świetna a atmosfera miła.
- Odkąd mam do czynienia z moją przyszłą teściową – powiedział zadowolony z siebie. Uśmiechnęłam się chyba już setny raz odkąd wstałam a to wszystko za sprawą brązowookiego. Dałam głośniej radio, gdy do moich uszu dobiegły pierwsze fragmenty nowej piosenki Chrisa Browna. Justin zaśmiał się, podczas gdy ja nuciłam.

Don't let them tell you any different
Yeah, yeah, yeah, they don't know about us, they don't know about it
.

Zauważyłam, że chłopak zajeżdża pod okienko McDonald’s. Dziewczyna obsługująca samochody spojrzała na Justina uwodzicielsko oraz puściła mu oczko. Przewróciłam oczami pogłaśniając radio.
- Kochanie chcesz coś? – spytał zachrypniętym głosem kładąc rękę na moim udzie. Blondynka z okienka westchnęła głośno. Biedna, miała nadzieję, że uda jej się poderwać mojego chłopaka? Cóż, to nie jest jej szczęśliwy dzień.
- Poproszę duży napój, misiaczku – odpowiedziałam słodkim głosikiem jednocześnie przesyłając dziewczynie szeroki uśmiech. – Teraz pewnie napluje mi do tego napoju – wymamrotałam, gdy blondi odeszła, aby przygotować nasze zamówienie. Justin zaśmiał się jednocześnie gładząc kciukiem moje udo.
- Ktoś tu jest zazdrosny – zagruchał formując swoje usta w szeroki uśmiech.
- Oh, czyli mam pozwalać, aby jakaś żałosna blondi Cię podrywała? – prychnęłam. – Czasami jesteś strasznym dupkiem, wiesz?
- Kłamiesz – chłopak puścił mi oczko, na co przewróciłam oczami. Rozsiadłam się wygodniej w fotelu. Jak długo może zająć przygotowanie dwóch napoi, hamburgera i frytek? - Gon' try to change your mind about it. Gon' tell you things you don't wanna hear – za rapował wraz z piosenką.

Zamierzam zmienić twoje zdanie o tym, zamierzam powiedzieć ci rzeczy, których nie chcesz słyszeć. 

- Chris Brown jest cholernie seksowny – stwierdziłam mając w głowie obraz uroczego piosenkarza wyglądającego strasznie pociągająco w teledysku do piosenki, którą aktualnie słuchaliśmy.
- Co on ma, czego ja nie mam? – Bieber zapytał oburzony. Zaśmiałam się pod nosem, podczas gdy ta sama obsługująca nas dziewczyna powróciła. Wystawiła w kierunku Justina zamówienie a on wręczył jej banknoty. Odjechaliśmy zostawiając ten nieszczęsny McDonald w tyle. – A więc? Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Ktoś tu jest zazdrosny – zacytowałam to samo, co on odpowiedział mi kilkanaście minut temu.
- Nie, po prostu chcę wiedzieć, co on ma takiego w sobie, że uważasz, iż jest seksowny – powiedział. Widać było, że uraziłam go tymi słowami, ponieważ ręce zaciśnięte miał na kierownicy a jego szczery uśmiech zniknął z twarzy.
- Justin, o co ci chodzi? – Zapytałam zszokowana jego zachowaniem.
- Po prostu… - zawahał się przed wypowiedzeniem dalszej części. Zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle, kilka metrów od plaży. – Jeżeli chcesz coś we mnie zmienić czy coś to mi o tym powiedz – westchnął.
- Boże Justin nie o to mi chodziło! Po prostu wyraziłam swoją opinię na temat Chrisa Browna, okej? Nie stresuj się – wyjaśniłam szybko. – Nawet nie masz powodów żeby być zazdrosnym.
-Nieważne, chcę tylko abyś była ze mną szczęśliwa – mruknął całując moją szyję. Światło zmieniło się na zielone a on ruszył gwałtownie. Kilka zakrętów i w końcu zatrzymaliśmy się koło plaży. Podczas gdy ja wyciągałam swoją torbę z bagażnika Justin odpalił papierosa. Oh, dawno przy mnie nie palił aż zdążyłam się odzwyczaić. Nic nie trwa wiecznie, prawda?

Położyliśmy się na ręcznikach niedaleko od brzegu. Nie zwracaliśmy uwagi na nic. Kilkanaście metrów od nas biegała wesoła gromadka dzieci, gdzieś dalej leżała inna para. Liczyła się tylko ta chwila. Spojrzałam na Justina. Leżał w samych spodenkach, na twarzy miał założone okulary przeciwsłoneczne. Głowę miał skierowaną do góry, czyżby się opalał? Leżałam na brzuchu, podczas gdy jego ręka powędrowała na moje plecy. Gładził je lekko, na co się uśmiechnęłam.
- Justin? – szepnęłam cicho, na co on skierował swój wzrok na mnie.
- Hm? – uśmiechnął się łapiąc moją dłoń, po czym splótł nasze palce razem.
- Kochasz mnie? – zapytałam a on odwrócił się w moją stronę. Podparł głowę na ręce, po czym zaśmiał się.
- Jesteś naprawdę zabawna, chcesz żebym cię ukarał? – odpowiedział. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić on wstał, złapał mnie w pasie i przerzucił sobie na ramię, po czym zaczął biec do wody.
- Justin! – krzyczałam śmiejąc się.
Gdy wróciliśmy już, po wygłupach w wodzie, spojrzałam na mój telefon, aby sprawdzić, która godzina. Dzięki temu moim oczom ukazały się dwa nieodebrane połączenia od mamy oraz sms. Kliknęłam w wiadomość.
„Bądź w domu jak najszybciej, masz jeszcze godzinkę czasu. Kocham Cię, mama” – przeczytałam. Justin widząc moją skwaszoną minę uniósł brwi pytająco.
- Za godzinę mam być w domu, mama napisała, że mam jak najszybciej wracać. Nie wiem, o co jej chodzi – mruknęłam rzucając telefon z powrotem do torby.
- Dlaczego? – spytał, na co wzruszyłam ramionami i westchnęłam cicho.
- Nie mam pojęcia – odpowiedziałam. Wpatrywałam się przez chwilę na wodę przed nami, gdy poczułam jak Justin przysuwa się do mnie, po czym obejmuje mnie w pasie. Wtuliłam się w niego, podczas gdy chłodny powiew wiatru musnął moje ciało.
- Chodźmy już – rzucił wstając. Westchnęłam a on zaczął zbierać swoje rzeczy. Podniosłam się, aby ubrać na siebie ciuchy, po czym złożyłam ręcznik. Nie chciałam wracać do domu, nie dziwcie się. Tutaj było przyjemnie, cicho oraz spokojnie a co najważniejsze byłam z Justinem w dodatku sam na sam.
Wsiedliśmy w ciszy do samochodu Justina. Czułam jakby blondyn był zdenerwowany przez to, że musiałam już wracać, ale przepraszam to nie moja wina. Oparłam głowę o szybę, jednocześnie przesuwając ją trochę w stronę Biebera, abym mogła na niego patrzeć.
Jedną rękę zaciśniętą miał na kierownicy, drugą natomiast obsługiwał radio. Gdy udało mu się już je odpalić puścił mi oczko uśmiechając się szeroko. Odwzajemniłam uśmiech czując wewnętrzną ulgę. Może jednak nie był na mnie zły. W momencie, gdy chciałam się odezwać z głośników poleciały pierwsze wersy piosenki Ushera. Jus dał głośniej śmiejąc się pod nosem.
- She says she wanna take her skirt off. Be my guest! I decided to take my shirt off and show my chest! And we've been sipping on that Merlot so you know what's next. Working intermissions, switching positions.We so explicit, oh - zanucił wraz z piosenką w tym samym momencie podnosząc swoją koszulkę do góry ukazując tors, na co zaśmiałam się głośno.

Mówi, że chce ściągnąć swoją spódnicę. Bądź moim gościem. Postanowiłem zdjąć swoją koszulę i pokazać klatę. Zostalibyśmy popijając Merlot, więc wiesz, co dalej. Pracując przerwami zmieniamy pozycje. Jesteśmy tacy bezpośredni.

- Jaki z Ciebie romantyk – zakpiłam na co on posłał mi złowrogie spojrzenie.  – Nie wiedziałam że słuchasz takich miłosnych piosenek.
- Po prostu często puszczają ją w radiu – wyjaśnił unosząc ręce w geście obronnym.
- Justin! – krzyknęłam. – Nie puszczaj rąk z kierownicy! – upomniałam go, na co się zaśmiał.
- Mogę też jechać patrząc w Twoje oczy – za flirtował puszczając mi oczko. Pokiwałam głową z dezaprobatą.
- Nawet tego nie próbuj, nigdy – ostrzegłam go całkiem poważnie.
- I'll be anticipating, what you would do to me. What you gon' do to me. Sex education, hands on when you're with me. Give your heart to me, yeah – zaśpiewał kolejny raz teraz inną część piosenki. Nie mogłam przestać się uśmiechać przez to jak ta chwila była beztroska. Czułam się tak dobrze dzisiejszego dnia, że nawet nie potrafiłam tego opisać.

Będę przewidywał, co mogłabyś dla mnie zrobić. Co dla mnie zrobisz. Edukacja seksualna, zaangażowanie, gdy jesteś ze mną. Daj mi swoje serce. 

Zajechaliśmy pod mój dom a mi nagle zrobiło się smutno myśląc o rozstaniu się z Justinem na resztę dnia oraz noc. Wysiadłam, aby z tylnego siedzenia zabrać moją torbę. Już chciałam podejść do okna blondyna, aby pożegnać się z nim, gdy drzwi od domu otworzyły się a na podwórko wybiegła moja mama razem z… Pattie. O nie. Dam sobie rękę uciąć, że wymyśliły coś, czego nie przeżyję. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić lub powiedzieć mój chłopak wyszedł ze swojego wozu obdarowując mnie oraz nasze mamy pytającym spojrzeniem.
- Chodźcie, chodźcie! – krzyknęła moja rodzicielka machając ręką zachęcająco. Zaczęłam przeklinać w myślach na to jak niezręczne to będzie. Nasze mamy, ja i Justin. Tylko, że one nawet chyba nie wiedzą, że jesteśmy parą. Skoro ja nie miałam okazji żeby się do tego przyznać to, co dopiero Justin. Westchnęłam głośno kierując się w stronę mieszkania, podczas gdy brązowooki udał się za mną. Nie wiem, co się dzieje, ale na pewno nie będzie przyjemnie. Módlcie się za mnie.


piosenki użyte przy rozdziale: Chris Brown - Don't Think They Know ft. Aaliyah oraz Usher - Lemme See ft. Rick Ross.

~*~

Tak wiem, znowu zawaliłam sprawę. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. 
Myślę, że powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania. 
Chciałabym, aby każdy kto przeczyta ten rozdział, skomentował go :)
Miłych wakacji i do następnego :* 

Ważne! Osoby, które chcą być inf. o nowych rozdziałach proszę o wpisywanie się tutaj, ponieważ dużo osób już nie czyta tego opowiadania, doszły też nowe i już nie wiem kogo mam powiadamiać. Tylko osoby, które się tam wpiszą będą informowane.



13 komentarzy:

  1. Dlaczego chcesz zakończyć? :c nie rób tego, proszę. Cudowny rozdział, czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonały ! ;* czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem straaasznie ciekawa o co może chodzić :) Rozdział niesamowity :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże skąd u Ciebie tyle talentu ! Uwielbiam to opowiadanie ,ich zachowania i to w jaki sposób je opisujesz ,czekam na nexta i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kończ tego opowiadania. ;)
    Świetny rozdział. <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zawaliłaś sprawy, rozdział jest dobry. Zastanawia mnie tylko to o co chodzi ich mamom. Nie wiem może stało się coś strasznego jakaś katastrofa czy coś.. Mam nadzieję, że szybko dodasz nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatem nadrobiłam zaległości i już będę czytać na bierząco :) Dziękuję za cierpliwość :*
    Cóż... szybko okłamała swojego chłopaka co do tej opieki nad bratem. Nieładnie :P
    Justin jest taki troszkę za nerwowy.
    Jednak zakończyłaś w takim momencie że aż mnie skręca z ciekawości ;P Ciekawe co ich mamy wymyśliły! :D
    Czekam na nową ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. eeejjj kiedy nastepny rozdział? ;c błagam napisz cos. . strasznie mnie to wciagneło <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie pisania nowego rozdziału, już mało mi zostało i go skończę tylko strasznie brakuje mi weny.

      Usuń